Teksty piosenek.

Album Mr. Fuck:

Wczorajszy
Ja jednostka, która ma przeżyte lata cierpień | Nie da się wykreślić | Na krawędzi mej pamięci zegar czasu goni | Próbując nas upodlić. | Ty jednostka, która ma przeżyte lata smutku | Nie da się wykreślić | Na krawędzi mej pamięci | Podajmy sobie ręce wyrwijmy się z uwięzi. | Przekonaj serce samotności | A żyć nam tak nie trzeba | Na serce zieleń lasu połóż | Na oczy błękit nieba. | Ty jednostka, której twarz | Pokryta fałdą zmarszczek | Cierpieniem zakneblowana | Od czoła aż do warg | Pokryta kurzem czasu samotnością piętnowana. | My jednostki jak ty i ja | Chodzimy po ulicy patrzymy sobie w oczy | Czy czujesz to już czas | Kajdany i bariery skruszyć i wyrwać się z niewoli. | A oni niech gniją w swoich bankach | Niech błądzą w wizjach świata | Przemocy i cierpienia, w samochodach | Lodówkach żelazkach oraz pralkach | Jak chcą niech zamkną swe marzenia | Niech krew powoli ze swych żył spuszczają | Malując nią nowe hasła i przyszłość wyśmienitą | My brzydźmy się wojnami | My brzydźmy się nienawiścią.

Która droga
Dookoła brzęk łańcuchów | Idą młodzi zbuntowani | Niosą noże w swoim duchu | Idą i zmieniają świat. | Tam na lewej narkomani | Ze strzykawką w ręku tak śpiewają | Świat jest pięknie urządzony | Kiedy żyje nasza wizja. | Tam po prawej komisariat | Oni też chcą zmieniać świat | Przy pomocy naszych pałek | Wnet zaprowadzimy ład. | Tam po lewej patriota| Życie odda za ojczyznę | Kto nie odda ten idiota | A takiego trzeba zabić.

Mętni pijaczkowie
Mętni pijaczkowie w ciemnych bramach | Snują mądrości ludowe gromadami pięści | Za twą odmienność dziś pod murem | Dzień w dzień stajesz twarzą w twarz ze śmiercią. | Nie nauczeni dobrych manier ani godności | W piekło chcą zmienić każdy nasz dzień | A my podzieleni podróżnymi adresami | Boimy się chodzić pustymi ulicami. | Przestaniesz się bać gdy odkryjesz w sobie | Najmniejszą cząstkę zła. | Podli ludzie mnożą się jak szczury | Gdy wyczują korzystną koniunkturę | Chcę zniszczyć to zło lecz jestem taki słaby | Ręce mam tak słabe jestem taki słaby.

Prezydent
Niech waszą ucieczką od rzeczywistości | Będą marzenia niechaj będą sny | Kiedy marzenia wam się nie spełnią | To zrozumiecie wtedy, że wy, nie ja. | Kiedy dziwki wam zamkną oczy | A alkohol przymknie usta | Kiedy otoczy was codzienność | Kiedy serce zajmie pustka | Kiedy uwierzycie w boga | On opanuje wasze ciało | I jeżeli wam tego boga | Będzie ciągle brakowało | To dołożymy wam prezydenta. | Kiedy policja wam mózgi rozbije | Lub pieniąc omami waszą głowę | To my będziemy wami rządzić | Wy będziecie się do nas modlić | Niech waszą wolnością będą kina | Będą fabryki oraz muzea | I kiedy w waszym szarym mózgu | Zniknie nadzieja | To zrozumiecie wtedy | Że wy jesteście niczym.

Kraj kwitnącego krzyża
Kraj kwitnącego krzyża | Wychowany na blaszanej tacy | Z odwieczną inkwizycją | Z odwiecznym brakiem tolerancji. | Wiara twojego życia | Ginie w wilgotnych murach kościołów | W zaułkach kapitalizmu | Twa wiara kona powoli. | Na watykańskich trybunach | Na politycznych wiecach, zebraniach | Na polach bitew tam gdzie mamona | Twa wiara jak kurwa sprzedana.

Wiecznie niepoprawny
Jestem głosem przyszłości | Głosem świata, który nie istnieje | Głosem prawdziwej wolności | Której sens jest w bezsensie mojego istnienia. | Nie dam się zwieść politycznym frazesom | Konstytucyjnym zapewnieniom o wolności | Mówisz: wolność a zaraz potem obowiązek i posłuszeństwo | Nie! Przymus nie jest wolnością. | Solidarność społeczna pod przymusem | To hydra społecznego myślenia | Powszechna deklaracja wyrzeczenia się wolności | Idea godna potępienia. | Ja jestem: politycznie niepoprawny | Maniakalnie szyderczo kpiący | Ja jestem: podróżującym ponad czasem | Życiem nieustającym.

Do dzieci
W dzieciństwie waszego życia | Co krok wam do głowy wbijają | Recepty na świetlną przyszłość | Szczęściem w przyszłości wasz karmią. | W szkołach żłobkach przedszkolach | Klęcząc na ziarnkach grochu | Dzieciństwo wasze zamienią | W kropelki zimnego potu. | Jakie wartości życia | Zaszczepią wam w sercach rodzice | Przez przesmyk dzieciństwa zasieją dojrzałości tajemnice | Jakich wierszy wyuczą na pamięć | Jakie hymny do głowy wbiją | By w cieniu starości spojrzeć | Jak łzy wam z oczu płyną. | Jakie wartości życia | Zaszczepi wam w sercach ojczyzna | W zielony mundur pod drzewa cień patriotyzmu | Do końca swych sił możliwości | Na baczność przed wielkim mitem | Do końca życia zadowolonym | Spać w łóżku ze stalowym bagnetem.

Pokój 249
Nie wybaczył jej zdrady | Pociął nożem jej twarz | Obsługa hotelu zawiadomiła policję | Gdy usłyszała jej krzyk. | A jutro w gazetach napiszą | Że w pokoju hotelowym numer 249 | Zamordowano młodą kobietę. | Policja jest już pod drzwiami | Ona dawno nie żyje | On na balkonie z butelką wina | Zakłada sobie pętle na szyje. | A jutro w gazetach napiszą | Że w pokoju hotelowym numer 249 | Zamordowano młodą kobietę.

Marionetki
Czy swędzą was ręce tak dawno nie biliście | Musicie potrenować na wypadek zagrożenia | Im nie wolno się buntować | Wasza misia do spełnienia. | Pały w dłoń i do boju | Macie wszystkich ich wystraszyć | Niech to wyjdzie wam wspaniale | Bunt ma nigdy się nie zdążyć. | Demokracja na was patrzy | Oraz biskup na was zerka | Nie zawiedziecie oczekiwań | Demokracja ma być wielka. | W końcu po co istniejecie | W końcu po co macie pałki | W końcu jesteście ponad prawem | Które dla was wybieramy.

Odwrócony od boga
Żenujesz swój głos | I ręce swoje wznosisz | Tak modły zaszczytne odmawiasz | Nie czujesz strachu przed ręką człowieka | Zbłąkaną swą duszę nawracasz. | Nie minie też wiosna | Nie minie też zima | Bo w zimie do wiary przymarzniesz | Gdy zobaczysz na tacy | Złocący się pieniądz | I swego boga okradniesz. | Gdy cię kara zaszczytu dosięgnie | Gdy serce twe w trumnę upadnie | Zrobi ci się przykro, że w boga wierzyłeś | Bo ci człowieka zabraknie. | I spojrzysz wtedy z zadumą na kościół | Popatrzysz przed jego wrota | Zobaczysz żebraka | Który się nawraca | Bo mu brakuje złota. | I spojrzysz na złoty odlew krzyża | Pogardzisz nim wtedy tak wstrętnie | Gdy złoto za boga zacząłeś uważać | Straciłeś swe życie młodzieńcze.

Tak daleko
Jak miłość i nienawiść | Jak życie i śmierć | Jesteśmy obok siebie | Na wyciągnięcie ręki. | A jednak tak daleko | O tysiące lat świetlnych.

Ponad prawdą
Złożeni na ołtarzach prawd ostatecznych | Każdego dnia umieracie | Jak ślepcy szukający drogi | Jesteście cieniami samych siebie. | Hej wy! Tchórze własnego istnienia | Jakim prawem mnie osądzacie | Wiem! Prawem społecznego sumienia | Uprawomocnionego waszym parszywym życiem. | Gardzę waszą lukrowaną uprzejmością | Obleczoną w łachmany dobrego wychowania | Moja droga jest ponad waszą prawdą | Ja jestem miarą wszechrzeczy. | Bo prawda jest jedną | Nic obok przede mną i poza mną nie ma | Bóg państwo prawo to widma | Ja jestem miarą wszechrzeczy.

Teksty piosenek z płyt:

Wybierz płytę -->

"Punk rock show"
"Krzyczę"
"Mr. Fuck"
. . .